
Choć Czesi są naszymi bezpośrednimi sąsiadami i podobieństwa możemy wymieniać w nieskończoność, w kwestiach mieszkaniowych dzieli nas kilka kwestii, które bardzo zaskoczyły mnie na początku praskiej drogi.
Nazwiska na dzwonkach i na skrzynkach pocztowych
W Polsce posługujemy się numerami mieszkań. Obojętnie czy lokal jest naszą własnością, czy jedynie go wynajmujemy - podamy w adresie jego numer i mamy pewność, że paczka bez problemu do nas dotrze. Tutaj jest zupełnie inaczej. W niektórych budynkach mieszkania nie są nawet ponumerowane (w księgach katastralnych oczywiście są, ale na drzwiach ani w innych widocznych miejscach nie). Jako identyfikator poszczególnych jednostek służy nazwisko lokatora.
W tym temacie RODO najwyraźniej nie istnieje, bo na domofonie również znajdziemy wspomniane dane osobowe. Zaraz po przeprowadzce do Pragi przekonałam się też na własnej skórze, że jeżeli nazwiska nie ma na skrzynce na listy, to przesyłki ani awizo się nie doczekamy. Podczas kolejnej przeprowadzki przyklejenie nazwiska na domofon i skrzynkę było moim pierwszym krokiem po podpisaniu umowy.
Z jednej strony klamka, z drugiej kulka
Kolejna pułapka czeka na nas przy drzwiach - jeżeli wyjdziemy z mieszkania bez klucza, nie dostaniemy się z powrotem do środka. Większość mieszkań (nie dotyczy to domów jednorodzinnych) ma z zewnętrznej strony nieruchomą kulkę/uchwyt zamiast normalnej klamki.
W pierwszym miesiącu w Pradze wyszłam rano (w piżamie) na szybki spacer z psem, miałam w planie zaraz potem ogarnąć się i wyjść na tramwaj. Okazało się, że oczywiście nie wzięłam klucza, współlokatora już nie było i musiałam dzwonić do właściciela mieszkania i prosić o przyjazd z dodatkowym kluczem. Miałam szczęście, że pan mieszkał w Pradze (choć na drugim końcu miasta) i po jakiejś godzinie ratunek przyszedł. Do pracy oczywiście się spóźniłam, ale nauczyło mnie to wręcz obsesyjnego pilnowania kluczy przy wyjściu z domu. Zawsze w momencie zamykania drzwi wejściowych automatycznie dotykam ręką kieszeni i sprawdzam po raz ósmy czy na pewno ten klucz mam.
Kurierzy i dostawcy jedzenia
Trzecim zaskoczeniem były dla mnie dostawy. Z Polski przywiozłam przyzwyczajenie do odbierania paczek czy zamówionego jedzenia spod drzwi do mieszkania. Tutaj kurierzy dzwonią dwie minuty wcześniej, informują że zaraz będą i oznacza to, że należy zejść na dół i czekać przed drzwiami do bloku.
Tak przyzwyczaiłam się do takiej formy przyjmowania przesyłek, że przy każdej wizycie w Polsce na nowo rozpieszcza mnie dostawa pod same drzwi. Cóż mogę powiedzieć, szanuj kuriera swego, możesz mieć czeskiego!
A czy Was zaskoczyło coś w czeskich mieszkaniach?